Wolontariat

„Spieszmy się kochać ludzi,
bo tak szybko odchodzą” ks. J. Twardowski

Powyższa myśli ks. J. Twardowskiego bardzo dobrze ujmuje działalność wolontariatu z Domu Pogodnej Jesieni prowadzonym przez Zgromadzenie Sióstr św. Józefa. Wolontariat działa prężnie od 3 lat. Przychodzą tu gimnazjaliści oraz uczniowie szkół ponadgimnazjalnych. Jest to młodzież, która bezinteresownie poświęca swój czas osobom starszym stykając się przy tym niejednokrotnie z przemijalnością życia odkrywając, że oni sami mogą sprawiać komuś radość. Przychodzą i chętnie angażują się w pomoc, głównie dotyczącą prostych rzeczy, takich jak: wyjście na spacer, odwiedziny, wspólną rozmowę, czy zwykłe wysłuchanie, ale też tworzenie wspólnoty pomiędzy sobą i współdziałanie dla dobra innych.
Jeśli chcesz bezinteresownie poświęcić trochę czasu dla dobra innych to zapraszamy Cię do współpracy w charakterze wolontariusza!

Jeśli chcesz bezinteresownie poświęcić trochę czasu dla dobra innych to zapraszamy Cię do współpracy w charakterze wolontariusza!

Świadectwa wolontariuszy:

Wolontariat jest dla mnie świetną okazją do niesienia uśmiechu i pomocy innym osobom. Miło jest zobaczyć uśmiech na twarzy pensjonariusza spowodowany rozmową, krótkim spacerem czy nawet samą obecnością. Wolontariat daje mi satysfakcję i zadowolenie z tego, że mogę być dla tych ludzi. Na wolontariacie możemy również nauczyć się wielu rzeczy, tak od personelu jak i od pensjonariuszy.

Artur Starostka

Wolontariat to dla mnie… przyjemność. Przyjemność pomagania. Jestem osobą wrażliwą. Dzięki temu, że zostałam wolontariuszką, mam możliwość dzielenia się sobą z innymi. Mogę poświęcić trochę mojego wolnego czasu ludziom, którzy czują się samotni. Ludziom, którzy wiele w swoim życiu, czasem trudnym, przeżyli i doświadczyli. Dla nich wystarczy chwila rozmowy, mały gest, drobny prezent, by poczuli, że jest ktoś dla kogo nie są obojętni… Najlepszą nagrodą jest dla mnie ich uśmiech. Dzięki wolontariatowi w Domu Pogodnej Jesieni w Tuchowie poznałam także wielu wspaniałych ludzi (inni Wolontariusze i Siostry Zakonne). Czas spędzany w DPJ-cie na pewno nie idzie na marne. Dajesz siebie w zamian dostajesz starszego człowieka, który Cię potrzebuje oraz wiele niezapomnianych przeżyć i doświadczeń, na całe życie.

Dziękuję, Malwina Babicz

Kiedy zaczynałam wolontariat byłam nastawiona na to, czy aby zdołam go pogodzić z innymi obowiązkami. Dziś już wiem, że to jest to, że właśnie tam Bóg mnie chce.
Ciesze się każdą spędzona chwilą z pensjonariuszami. Niektórzy mogą nic nie widzieć w tych starszych, często schorowanych osobach. A ja.. ja widzę w nich wiele dobra, radości, ciepła i przede wszystkim ogromna potrzebę pokochania ich.
Jako wolontariuszka staram się wnosić w ich życie radość, ciepło, poświęcać im swój czas i uwagę a przede wszystkim obdarzać ich miłością i uśmiechem. Idąc do nich wiem, że kiedy dam z siebie wszystko co tylko mogę – ja również otrzymam wiele. Ten uśmiech powróci ze zdwojona siłą. Chcę obdarzać ich swoja miłością aby poczuli się kochani bo każdy zasługuje na miłość.
Dzięki tym ludziom mogę doświadczyć tego że jestem potrzebna. To właśnie tu się odnalazłam i dziękuje Bogu za tak ogromna Łaskę bycia dla nich i pomagania im w zwykłej, często szarej codzienności. To oni sprawiają, że mogę być dumną wolontariuszką, bo taką się czuję. Dużym plusem i dobrem było poprowadzenie mnie przez naszą opiekunkę wolontariatu. Za to jestem jej ogromnie wdzięczna. Dzięki temu zniknęły obawy czy aby zdołam pogodzić wolontariat z innymi obowiązkami.
Radość mnie przepełnia, że mogę być WOLONTARIUSZKĄ. Jest to mój osobisty powód do dumy i właśnie ta radość, radość z bycia dla innych.

Wolontariuszka Kasia Kulikowska

Hmm pomyślmy wolontariat jest dla mnie odbiciem się od szarej rzeczywistości która mnie otacza, choć czasami może być źle to wiem, że w wolontariacie znajdę ludzi, którzy mnie rozweselą chociaż nie zawsze jest dobrze to w tym społeczeństwie :)

Wolontariusz : Mariusz Kurdziel

 

Uczniowie Gimnazjum w Pleśnej od kilku lat działają jako wolontariusze w Domu Pogodnej Jesieni w Tuchowie. Oto ich przemyślenia na temat swojej pracy, motywacji do niej i rezultatów.

  • Dlaczego zostałam wolontariuszką?
    zawsze uczono mnie, że należy pomagać (Karolina, 15)
  • miałam trochę wolnego czasu i chciałam wykorzystać go na coś pożytecznego, lubię pomagać innym (Kornelia, 16)
  • myślę, że warto zrobić coś bezinteresownie dla innych, bo wciąż zapominamy, że nie tylko my jesteśmy na tym świecie (Aleksandra, 15)
  • Zostałam wolontariuszką, ponieważ lubię rozmawiać ze starszymi ludźmi, przebywać z nimi, sprawiać, żeby poczuli się lepiej (Daria, 15)
  • moim marzeniem zawsze było pomagać innym, gdy widzę uśmiech starszych ludzi, których odwiedzam, sprawia mi to wielką radość (Sylwia,15)

Co mi daje wolontariat?

  • Satysfakcję z tego, że jestem dla kogoś oparciem. (Sara, 15)
  • Niezwykłe jest to, że przez zwyczajną rozmowę mogę dać komuś bardzo wiele i otrzymać tyle samo z powrotem. Rozmowa, wysłuchanie, czasem po prostu czas spędzony we dwoje w ciszy jest czymś niezwykłym. Czuje że to co robię ma sens i jestem z siebie dumna. (Sylwia, 15)
  • Wolontariat daje mi świadomość, że są ludzie, którzy nie mają z kim porozmawiać, ponieważ nie mają rodziny, ani nikogo bliskiego . (Sylwia, 15)
  • Uczę się rozmowy z drugim człowiekiem, jestem bardziej otwarta na innych. (Kornelia 16)
  • Wolontariat daje mi szerszą perspektywę na świat; sprawia, że mogę dostrzec innych w potrzebie, a zarazem pomóc. (Karolina, 15)
  • Przede wszystkim daje mi satysfakcję i radość z tego, że czasami dzięki mnie ktoś się uśmiecha, a uśmiech drugiego to najpiękniejsza nagroda. (Aleksandra, 15)
  • Daje mi siłę i motywację do życia, do pokonywania różnych przeszkód i cierpliwego znoszenia przeciwności i trudów życia. (Ewelina, 17)
  • Przede wszystkim daje mi ogromną radość, poczucie szczęścia i dostrzeganie tego, że jestem potrzebna dla innych w dzisiejszym świecie.(Ewelina, 17)

Wspomnienia wolontariuszy

Sylwia, 15: „Bardzo często w mojej pracy wolontariusza słyszałam słowa, które na długo zapamiętam. Znaczą one dla mnie wiele. Wiem, że starsi ludzie przekazali mi je, by mi podziękować oraz ustrzec mnie przed życiowymi błędami. Czasem nie mają siły, ale i tak chcą przekazać, jak ważne jest życie i by korzystać z niego póki możemy, póki jesteśmy młodzi, mamy czas, nie mamy za wiele obowiązków i mamy na to siłę. Czasem łza się w oku kręci, gdy słyszę jak dziękują mi za to co robię, utwierdzam się, że to naprawdę ważne i ma sens. Wtedy czuję podwójną siłę do szerzenia dobra. Mam nadzieję, że moja praca w szkolnym wolontariacie będzie trwać do końca nauki w szkole, a może nawet dłużej, że jeszcze będę miała wiele okazji do tego by usłyszeć opowieści o rodzinach mieszkańców DPJ, o ich młodzieńczych wybrykach, o nowych programach telewizyjnych, czy o książkach. Wolontariat to coś więcej….”

Sylwia 15: „Jedna z mieszkanek DPJ w Tuchowie powiedziała mi pewnego dnia, żebym spełniała swoje marzenia, żebym dążyła do wyznaczonego celu mimo trudności losu. Te słowa zapadły mi w pamięci. Zawsze, gdy popełniam jakiś błąd, przypominam sobie te słowa i wszystko jakoś idzie mi lepiej, lżej i weselej .”

Karolina 15 i Aleksandra 15: „Naszym najciekawszym wydarzeniem podczas pracy wolontariatu była sytuacja, gdy pomogłyśmy pewnej Pani, która się przewróciła w swoim pokoju i nie mogła wstać. Pani była nam ogromnie wdzięczna, że jej pomogłyśmy. Było to dla nas wielkie przeżycie, ponieważ gdyby nie nasza interwencja, nie wiadomo co by się stało.”

Daria 15: „Moim najbardziej wzruszającym wspomnieniem w początkach pracy wolontariusza była rozmowa z pewnym panem, który opowiedział mi historie ze swojego życia, w której był szczęśliwy ze swoją żoną. Starał się to opowiadać w sposób dla niego śmieszny, ale zakończenie sprawiło, że zakręciła mi się łza w oku. Żył jak normalny człowiek taki jak ja, czy moi rówieśnicy, był szczęśliwy jak w każdym kochającym się małżeństwie, ale dramatycznie zmarła mu jego ukochana żona, później przyszła choroba i tak trafił do DPJ.”

Sylwia, 15: „Najbardziej wzruszającym wydarzeniem podczas mojej pracy były Andrzejki w Domu Pogodnej Jesieni w Tuchowie. W trakcie zabaw i tańców obserwowałam mieszkańców, którzy byli bardzo zadowoleni, szczęśliwi. Cieszyli się, że bawią się razem z nami i że młodzi wolontariusze o nich pamiętają. Było to bardzo miłe, a ich uśmiech na twarzy był dla mnie najlepszą zapłata za moje zaangażowanie.”

Ewelina, 17: „Było to piątkowe popołudnie w styczniu, jak co tydzień jechaliśmy do domu Pogodnej Jesieni. Miało być to spotkanie troszkę inne, ponieważ w tym tygodniu przypadały dwa świąteczne dni, Dzień Babci i Dziadka. Z tej okazji wymyśliłam, aby wykonać okolicznościowe kartki z życzeniami i je złożyć. Składaliśmy życzenia chodząc po pokojach. Na koniec odwiedziłam pokój Pana, który od kilku lat leży bez ruchu, sparaliżowany. Znałam Jego historię, ale mimo to że nie rozmawia, że żyje „jak roślinka” odwiedzałam go systematycznie. Również w ten dzień poszłam do niego z kartką i życzeniami, położyłam ją na stoliku złożyłam życzenia i zaczęłam opowiadać. Trzymając Go za rękę poczułam jakby szybszy puls serca, popatrzyłam na Jego twarz i w tym momencie zauważyłam jak mrugnął oczami. Siostra Dyrektor mówiła, że czasami jak coś bardzo przeżywa to rusza powiekami. Był to dla mnie znak, że rozumie, że cieszy się i to było najpiękniejsze, najpiękniejsza wdzięczność i wypowiedziane słowo Dziękuje, choć nie słyszalne. Na koniec pomodliłam się razem z nim, po czym uścisnęłam rękę. Wychodząc z pokoju pożegnałam się mając w oczach łzy. Było to dla mnie niesamowite spotkanie, dodające mi siły oraz chęci do dalszej pracy.”