Zofia Domagalska

Dnia 1 lipca br. świętowano w DPJ w Tuchowie 100. rocznicę urodzin p. Zofii Domagalskiej. Pani Zofia urodziła się w Jaśle jako trzecie z  pięciorga dzieci Antoniego i Wiktorii Dzików. W marcu 1935 roku ukończyła studia na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu  Jagiellońskiego w Krakowie w zakresie chemii. Jak wspomina, najpierw podjęła pracę „w przemyśle” w Mościcach (Fabryce Związków Azotowych), jednak dopiero praca w szkole okazała się Jej prawdziwym powołaniem. Uczyła matematyki i chemii w III Liceum i  gimnazjum im. M. Konopnickiej w Cieszynie, Technikum Ogrodniczym i Zespole Szkół Ekonomiczno- Gastronomicznych w Tarnowie. W Cieszynie poznała dra Władysława Domagalskiego – przyszłego męża. Wychowali dwóch synów: Krzysztofa (archZ.Ditekta, który na życzenie przeora Olgierda Kokocińskiego zaprojektował i przerobił wnętrze kościoła Filipinów w Tarnowie) i Wiesława (absolwentka AGH w Krakowie). Jak wspomina jedyna wnuczka p. Zofii – p. Marta Domagalska – Grendys – mimo że losy nhowa przybył p. Roman Dulęba. W niedzielę 1 lipca br., we mszy św. koncelebrowanej przez redemptorystę o. W. Wosia i filipina o. P. Cyza uczestniczyli goście, siostry józefitki, mieszkańcy i pracownicy tuchowskiego domu. Oprawę muzyczną zapewnili trębacze z Sanktuaryjnej Orkiestry Dętej – panowie S. Bernal i Ł. Sajdak. Podczas spotkania w świetlicy przy urodzinowym torcie przedstawiciele rodziny, uczniów, przyjaciół dzielili się wspomnieniami, które uzupełniała bądź komentowała Jubilatka. Na szczególną uwagę zasługuje obecność sąsiadów p. Zofii, którzy nadal mieszkają przy ul. Piłsudskiego w Tarnowie, a na uroczystość przybyli z kwiatami i tortami. Wnuczka p. Zofii zaprezentowała fotografie z rodzinnych albumów. W poniedziałek Jubilatka spotkała się z przedstawicielami tarnowskiego Oddziału ZUS, a kilka dni później z v-prezydentem miasta Tarnowa – A. Słomką-Naroźyńskim. 100 lat?! P. Zofia skomentowała: „Cóż to jest? Nie moja to zasługa, to po prostu łaska Boża”, a p. Karolina: „Odczuwam pokój w sercu, bo nic mi nie ciąży na sumieniu”. Obie panie zachowały niezwykłą kulturę słowa i poczucie humoru, obcując z Nimi, prawdziwą zdaje się być fraszka J. Sztaudyngera: Jedni są wiecznie młodzi, Drudzy wiecznie starzy – To kwestia charakteru, A nie kalendarzy.

Zdzisława Krzemińska